wtorek, 28 styczeń 2014 13:00

Jak to ongiś bywało, czyli Wigilia w Bronicach

Napisane przez  Lucyna Chudy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wigilia w Bronicach – święte, cudowne misterium, jedyne w swoim rodzaju. Jest taki dzień w roku, bogaty w zwyczaje i przesądy posiadające magiczną moc. Jest taki wieczór w roku, kiedy do ludzi dociera wyjątkowo wyraźnie myśl, że stanowią jedną rodzinę, kiedy każdy przeżywa taką chwilę osobliwą, w której czuje się wszystkim bliski.

Jest taka noc w roku, pełna czarów, bo cała Ziemia i Wszechświat łączą się, by uczcić narodziny Chrystusa, noc, w której Bóg stał się człowiekiem i znalazł się wśród nas. To właśnie Dzień Wigilijny, Wieczór Wigilijny, Noc Wigilijna.

PRZED WIECZERZĄ

Czteropokoleniowa rodzina przygotowuje się do wieczerzy wigilijnej. Tradycja, zwyczaje i wróżby towarzyszą jej przez cały dzień wigilijny. Prababcia nie szczędzi młodszym członkom rodziny przykazań, zakazań, pouczeń dotyczących zachowań.

Zachęca do pomocy: która panna w Wigilię mak uciera, ta rychło za mąż pójdzie, ...nie oblizuj tylko wałka po maku, bo będziesz miała chłopa łysego. Stroi z prawnuczkami choinkę i wyjaśnia, dlaczego takie zabawki wieszamy na niej: łańcuszek, to ten wąż, co skusił Ewę w raju, gwiazda prowadziła pastuszków do stajenki... Pradziadek uciera siemię konopne do kaszy jaglanej. Gospodyni z córką i synową krzątają się przy kuchni.

Dzieci są już głodne, usiłują coś tam ściągnąć z kuchni i zaraz słyszą: bo to w Wigilię nie można jeść z komina – świnie nie będą się wiodły.

Przychodzi sąsiad z opłatkiem i chlebem. Przeprasza gospodarza: za te zwady. Bo to nie godzi się zasiadać do wieczerzy w zawiści. Gospodyni dodaje: to dobrze, że w Wigilię chłop pierwszy przestępuje nasz próg, będzie nam się wiodło w nowym roku. Potrawy przygotowane. Babcia liczy: potraw ma być dwanaście, tak jak było dwunastu Apostołów. Gospodarz wnosi do izby snopek żyta: na szczęście, na zdrowie, na dostatek, na szczęśliwe życie, na tę świętą Wigilię – i stawia w kącie izby.

Na stole siano, zboże, świeczka w kubeczku ze zbożem i potrawy wigilijne. Przy choince słoma: coby dzieciska miały gdzie figlować. Ważny moment to mycie się domowników. Gospodarz wrzuca do miednicy z wodą monety: to w nowym roku będziemy zdrowi i bogaci. Dzieci usiłują zebrać jak najwięcej pieniążków dla siebie. Radość, śmiech i krzyki zagłuszają pukanie do drzwi.

WIGILIJNI GOŚCIE

Przychodzą krewni i sąsiedzi. Składają życzenia: Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok. Żeby wam się rodziła pszenica i groch. Wszystko żytko i proso, Żebyście nie chodzili boso. Ziemniaki jak pniaki, kapusta jak chodaki. Bób – żeby nie był głód. Siano – byście wstawali rano. W polu, by się rodziła wyka. Byście mieli parobka jak byka. Niech gospodarz wesół będzie, że w stodole, w oborze, w komorze wszystkiego dużo wszędzie.

Goście oglądają zawieszone zabawki na choince. Jabłka – w domu będzie zdrowie. Łańcuszek ze słomy wróży dostatek. Opłatek – to spokój, miłość i szacunek. Świeczki odwracają nieżyczliwe spojrzenia. Orzechy– nowe potomstwo, a dziewczyny, które kilka razy pomacają te orzechy, rychło znajdą swoich kawalerów.

Dziewczęta chwytają orzechy, usiłują je oberwać, choinka się chwieje, starsi przytrzymują, śmiech, radość, zamieszanie.

Nagle wnuczek krzyczy: Pierwsza gwiazdka już świeci na niebie!

I zgodnie z tradycją gospodarz rozpoczyna modlitwę: Pozwól nam Boże wszystkim szczęśliwie spożyć ten posiłek wigilijny, w zdrowiu i szczęściu doczekać następnej Wigilii. I żeby z nas nikogo nie brakowało, a jeszcze przybywało.

Łamaniu się opłatkiem towarzyszą serdeczne życzenia. Najmłodszy wnuczek ucisza wszystkich, chce coś powiedzieć i recytuje wierszyk:

Gdy pierwsza gwiazdka zaświeci,
cieszą się wszystkie dzieci,
cieszą się także zwierzęta,
krowy, osły i bydlęta.
Pod obrus każdy sianko wkłada
i smacznego karpia zajada.
Wcześniej wszyscy opłatkiem się dzielą
i dopiero jedzenie w buziach mielą.

DAWNE ZWYCZAJE

Rozpoczyna się wieczerza wigilijna. Puste miejsce czeka na niespodziewanego gościa. Domownicy i goście zasiadają za stołem. A na stole: kluski z makiem, kapusta na oleju z grzybami, pierogi gotowane i pieczone z grzybami, kasza jaglana, racuchy, barszcz czerwony, śledzie, groch (musi być na stole, to nie będzie gradu przez cały rok), kartofle, kompot z suszonych owoców (nie pijcie wody w Wigilię, bo to we żniwa będziecie mieć duże pragnienie, tu macie jabconke), chleb itd. Wszystkiego trzeba spróbować i pokosztować, żeby nie omijały nas przyjemności. Zaś łyżki trzymajcie w rękach, nie wolno odkładać... bo, by was krzyże bolały.

Trwa wieczerza wigilijna. Dziewczyny ciągną źdźbła siana – są ciekawe, kiedy wyjdą za mąż. Wybiegają przed izbę posłuchać, skąd dojdzie szczekanie psa – tam będzie kawaler. Wracają, a jedna z ciotek mówi: Zawsze się trafi taki głupi, co ten towar kupi (chodzi o dziewczyny), nie brakuje go na tym świecie. Liczą kołki w płocie– kawaler czy wdowiec. Wróżby, żarty, anegdoty przeplatają się z kolędowaniem i spożywaniem potraw. Przychodzą kumy z gałązką jemioły i opłatkiem. Składają życzenia:

A witajcie gospodarze w tę noc wigilijną.
Żeby wam się dobrze działo w tym Nowym Roku.
Żeby wam się udał groch, len i konopie.
Żebyście mieli wszystkiego po kopie.
Żeby wam się urodziło żyto jak koryto,
Pszenica jak kłonica, owies jak skorpion,
A jęczmień jak łopian.

Kumy wołają gospodarzy na Pasterkę. Wszyscy kolędują i idą do kościoła. Prababcia z pradziadkiem zostają pilnować chałupy, ...bo to te zarazy młode psocą i psocą. Łońskiego (poprzedniego) roku u Scepanów bude z psem wywlokły na dach. A u nas ładne dziewcyce, to nam jesce sanie z kobyłą wciągną na dach i co my wtedy bedziemy robić?

NASZ TEATR OBRZĘDOWY

Widowisko obrzędowe Wigilia w Bronicach mogło powstać dzięki temu, że istnieje wspaniały Zespół Obrzędowy, niezwykle pracowita i odpowiedzialna grupa ludzi kochająca i rozumiejąca teatr i prawa nim rządzące. Początkowo był to Zespół Śpiewaczo-Taneczny KGW. W miarę upływu czasu zaczęły się pojawiać inscenizacje, krótkie, a potem dłuższe widowiska. I tak sięgnęliśmy po formę bogatszą. Powstał teatr obrzędowy jednoczący w jednym widowisku: pieśń, taniec, plastykę obrzędową, dialogi i opowieści. Trzeba było zapisać tradycję wsi, póki jeszcze żyją ci, co ją tworzyli, z nią rośli, znają ją i cenią.

Pracę rozpoczynałam od szukania powiedzeń, przysłów, obyczajów w rodzinie i towarzyszących im zdarzeń.

Całość fabuły osadziłam w życiu wielopokoleniowej rodziny, krewnych i sąsiadów. Obmyślając sytuacje sceniczne i charaktery ludzi, miałam na uwadze poszczególnych członków zespołu. Dużą wagę przywiązywałam do autentyzmu rekwizytów.

W tematyce scenariuszy obrzędowych zawarłam najważniejsze obyczaje i tradycje mieszkańców wsi Bronice, jakie funkcjonowały w ubiegłym stuleciu. Widowisko korzeniami tkwi w tradycji lokalnej. Kultywuje tradycje, obrzędy i zwyczaje ludowe, związane z przygotowaniem do Świąt Bożego Narodzenia i wieczoru wigilijnego, dziś już zapomniane w polskich domach.

Wśród wykonawców są: członkinie KGW, członkowie OSP, mieszkańcy Bronic – kobiety, mężczyźni, młodzież i dzieci. Praca w zespole integruje mieszkańców Bronic. Próby zaś to pewien rodzaj zbiorowej terapii, jedynej w swoim rodzaju. Rodzina obrzędowa dzieli się opłatkiem i jajkiem, składa sobie życzenia imieninowe i urodzinowe, spotyka się na herbatkach, organizuje wspólne zabawy, wyjeżdża na wycieczki itd.

Młodzież zaś pilnie strzeże w swoich domach tradycji, obrzędów i zwyczajów, poznanych w czasie pracy nad widowiskiem.

Wprawdzie: Ginie dawnej wsi uroda, giną chaty kryte strzechą, ale nie ginie folklor, tradycja polskiej wsi.

Zespół Obrzędowy z Bronic reprezentował województwo lubelskie na XXVII Międzywojewódzkim Sejmiku Wiejskich Zespołów Teatralnych w Tarnogrodzie. W widowisku prezentowanym w 2012 r. udział wzięli: Barbara Głos (prababcia), Jan Sołyga (pradziadek), Rozalia Kruk (gospodyni), Adam Kozak (gospodarz), Anna Dromlewska (córka Hanuś), Wojtek Bukowski (zięć Kacper), Gabriela Kruk (córka Milka), Michał Dromlewski (syn Michał), Ryszard Łowczak (syn Piotrek), Lucyna Łowczak (synowa Lutka), Martyna Okoń (córka Jagusia), Magda Abram (córka Dorota), Ewa Drozd (sąsiadka), Zofi a Sołyga (chrzestna Pelasia), Danuta Mrozek (stryjna Balbina), Teresa Kałdonek (ciotka Franka), Janina Figiel (kuma), Anna Kędra – niezastąpiona pomoc w czasie prób i spektaklu. Zna scenariusz na pamięć, wszystkie wejścia, wyjścia aktorów na scenę i ze sceny, rekwizyty, ustawienie na scenie, stroje. Trafne uwagi podczas prób, pracowitość, wielka odpowiedzialność i wielkie zaufanie i uznanie wśród członków zespołu. Cieszę się, że mam w zespole taką osobę.

Drodzy czytelnicy, przy okazji i ja życzę Wam na ten świąteczny czas atmosfery: ciepłej, rodzinnej, podniosłej i radosnej. Kolędy wypływają ze ściśniętych gardeł i słowa Bóg się rodzi wzniecają nadzieję, bo ludzkie niemożności niczym są dla Niego – może i my znajdziemy dziś swoje Betlejem (Wanda Łomnicka-Dulak Święta we dwoje).

Czytany 646 razy

Gazeta Nałęczowska

Wydawana od 1994 roku.