środa, 30 grudzień 2015 23:09

Wystarczą chęci

Napisane przez  Bogumiła Wartacz
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Rozmowa z Weroniką Marecką, inicjatorką zbiórki darów dla dzieci z Domu Dziecka w Przybysławicach, uczennicą w ZS im. Z. Chmielewskiego w Nałęczowie.

 

W tym roku razem ze swoją siostrą Dominiką zorganizowałaś zbiórkę darów (słodyczy, zabawek i odzieży) dla dzieci z Domu Dziecka w Przybysławicach. Co Cię zainspirowało do tego, by w taki sposób pomagać dzieciom?

To nie była jakaś inspiracja, już tam byłam ze znajomymi, to chyba było jakieś trzy lata temu. Wtedy pojechaliśmy, żeby oddać zabawki i ubrania po ich córkach. Nawet już nie pamiętam jak wtedy wpadłam na ten pomysł. Numer telefonu znalazłam w internecie i umówiłam się z panią wychowawczynią kiedy możemy przyjechać. O tym Domu Dziecka wiem od dawna, bo gdy byłam mała i przejeżdżałam tamtędy samochodem z rodzicami, to zawsze mi pokazywali ten budynek i wiedziałam, że w nim mieszkają dzieci. Zawsze zastanawiało mnie jak sobie radzą te dzieci, chciałam tam pojechać zobaczyć jak to wygląda, ale przy okazji spróbować wywołać uśmiechy u tych młodych ludzi. Po pierwszej wizycie chciałam więcej. Więcej czasu tam spędzić więcej im podarować. Zorganizowałam zbiórkę zabawek w szkole, poszło nam całkiem dobrze. Zebrałam znajomych pojechaliśmy wtedy tam we czworo, daliśmy dzieciakom zabawki i spędziliśmy z nimi trochę czasu, bawiąc się i rozmawiając. Tegoroczna zbiórka była dość spontaniczna. Moja siostra Dominika miała tydzień urlopu, napisała mi smsa, że jak już ma samochód i trochę wolnego czasu, to może byśmy pojechały do Domu Dziecka, bo ona nigdy tam nie była. Od razu zapaliła się mi jakaś lampeczka... Zgodziłam się, bez żadnego namysłu, powiedziałam, że z pustymi rękami tam nie pojadę i że robimy zbiórkę i zawieziemy tam wszystko jako prezent na Mikołajki. W ciągu godziny, dwóch obdzwoniłam całą rodzinę i znajomych poinformowałam o zbiórce zabawek, ubrań i słodyczy. Dodałam post na Facebooku, internet jest dobrym źródłem przekazywania takich informacji. Przekonałam się o tym podczas tej zbiorki. W sklepie moich rodziców zrobiłam pudełka z informacją o zbiórce, rozmawialiśmy z klientami na ten temat, wielu wyraziło zainteresowanie i zaoferowało pomoc. Panie w markecie również nam bardzo pomogły, zbierając słodycze i ofiarowując rzeczy, z których wyrosły już ich dzieci.

Ilu podopiecznych ma Dom Dziecka w Przybysławicach? W jakim są wieku?

W Domu Dziecka w Przybysławicach jest około 30 osób. Liczba tam ciągle ulega zmianie, bo dzieciaki odwiedzają się nawzajem (czasami jest tak, że rodzeństwo jest rozdzielone i są w innych domach dziecka). Podczas naszej wizyty w piątek 4 grudnia br. było tam 30 osób. Mieliśmy dla każdego z osobna przygotowaną paczkę ze słodyczami i czapką Mikołaja, a dla najmłodszej 3-miesięcznej dziewczynki zrobiliśmy specjalną paczkę z kremami chusteczkami i różnymi kosmetykami do pielęgnacji, oczywiście nie mogło tam zabraknąć specjalnego misia ubranego w czapkę Mikołaja. Każdy dostał słodycze, tylko dla siebie, dokupiliśmy jeszcze owoce (pomarańcze, jabłka). Z ubrań i zabawek każdy mógł wybrać coś dla siebie, było tego wszystkiego bardzo dużo, aż musieliśmy jechać tam na dwa samochody, ledwo nam udało się wszystko pomieścić. Jak już wspomniałam najmłodsza dziewczynka ma 3 miesiące, mieszka tam ze swoją mamą, bardzo młodą i sympatyczną kobietą. Są tam osoby do 21. roku życia, większość dzieciaków jest w przedziale od 8. do 16. roku życia.

Czy w zbiórkę włączyła się też szkoła, do której chodzisz?

W szkole pani pedagog podzieliła się z nami ubraniami i zabawkami zebranymi na inną zbiórkę.

Należysz do jakiejś grupy wolontariuszy?

Nie nie należę do żadnej grupy, sądzę, że samemu można wiele zdziałać. Wystarczą chęci.

Masz pomysł na kolejne działania?

Na pewno nie zakończymy naszej współpracy z Domem Dziecka w Przybysławicach. Planujemy wybrać się tam jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Może uda nam się jeszcze coś zebrać. Może spróbujemy zorganizować zbiórkę pieniędzy, żeby móc kupić coś nowego dla dzieciaków. Czas pokaże, mam tylko nadzieję, że uda nam się zarazić innych chęcią pomocy. Złapałyśmy dobry kontakt z dzieciakami i młodzieżą. Oni tak samo, jak my nie mogą się doczekać, aż ich znów odwiedzimy. Podczas naszej ostatniej wizyty jedna dziewczynka zapytała czy przywieźliśmy jakieś książki i sądzę, że teraz mogli byśmy właśnie w to zainwestować. Tak, książki mogły by być dobrym pomysłem. I oczywiście słodycze, bo to straszne łasuchy, a niestety nie ma ich kto rozpieszczać.

Czyli teraz potrzebne byłyby książki. Może i tą drogą - zaapelujemy do Czytelników Gazety Nałęczowskiej o pomoc w tej sprawie?

Zrobię też stronę na Facebooku, przez którą będzie można się z nami kontaktować i będziemy informować tam o różnych zbiórkach. Dużo informacji można dostać u nas w sklepie i tam też można zostawiać rzeczy, wtedy wszystko też trafi bezpośrednio do nas. Sądzę, że może ten artykuł jakoś zmotywuje innych do zaangażowania się w nasze zbiórki.

Chciałabym jeszcze raz bardzo podziękować WSZYSTKIM, którzy nam pomogli w zorganizowaniu tej zbiórki, bo bez pomocy dobrych ludzi nie dałybyśmy rady. Cała nasza zbiórka trwała tydzień i w tak krótkim czasie zebraliśmy tak wiele. Dziękuję!

Czytany 266 razy

Gazeta Nałęczowska

Wydawana od 1994 roku.