wtorek, 10 listopad 2015 21:49

Maria Mironowicz-Panek

Napisane przez  Bogumiła Wartacz
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Kustosz Muzeum Stefana Żeromskiego, prezes Koła Przewodników PTTK im. H. Wiercieńskiego w Nałęczowie... Właściwie, nałęczowianom nie trzeba przedstawiać Marii Mironowicz-Panek, znamy ją – swoistą ambasadorkę Nałęczowa.
"Muzeum musi pełnić rolę ośrodka kultury, musi być instytucją żywą, integrującą. Wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom i lokalnym potrzebom, a także kształtującą pragnienie obcowania z kulturą wyższą."

14 października. Dzień Edukacji Narodowej. 151. rocznica urodzin Stefana Żeromskiego. Właśnie wróciłaś z uroczystości z Lublina z medalem... Co to za odznaczenie?

- Do niedawna był to po prostu Dzień Nauczyciela, obecnie obchodzony jako Dzień Edukacji Narodowej. Czyli jest to święto ludzi takich jak my - Ty i ja - pracowników kultury, muzealników, których misją jest poznawanie, chronienie i przekazywanie kolejnym pokoleniom dziedzictwa przeszłości. Nasza praca to służba na polu kształtowania świadomości człowieka i budowania jego tożsamości, a więc w dalszym ciągu „praca u podstaw”. Edukacja muzealna przybiera różne formy przekazu i jest wsparciem dla edukacji szkolnej w zakresie wiedzy humanistycznej, historycznej i specjalistycznej, w zależności od profilu muzeum. Także działalność przewodnicka, którą zajmuję się od czasu do czasu, stwarza olbrzymie możliwości wychowawczego oddziaływania.

Medal Komisji Edukacji Narodowej, odznaczenie które otrzymałam, jest zwieńczeniem mojej pracy zawodowej. Cieszę się, że została ona dostrzeżona i doceniona. Święto Edukacji Narodowej zbiega się z rocznicą urodzin Stefana Żeromskiego, wielkiego „edukatora” społeczeństwa polskiego, a przy tym mojego wieloletniego „pracodawcy”. Ma to dla mnie wymiar symboliczny.

Ile lat pracujesz na rzecz krzewienia kultury?

- Prawie 40 lat, w tym ponad 30 w muzealnictwie. Zaraz po studiach rozpoczęłam pracę w Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie na Podlasiu. W zamyśle tylko na jeden rok, ale po nagłej śmierci dyrektora muzeum otrzymałam nominację i pozostałam na stanowisku dyrektora sześć lat. Z wielkim sentymentem wspominam tamten pionierski okres. Niewielka miejscowość, kontakt ze światem utrudniony, telefon na korbkę do godz.15. I społeczność niezbyt przychylna muzeum - „bo mogła tu być szkoła”. Wówczas zdałam sobie sprawę, że Muzeum musi pełnić rolę ośrodka kultury, musi być instytucją żywą, integrującą. Wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom i lokalnym potrzebom, a także kształtującą pragnienie obcowania z kulturą wyższą. I tak krok po kroku muzeum stawało się miejscem spotkań, rozwinęła się działalność wystawiennicza, edukacyjna.

Ukończone studia pedagogiczne dały mi dobre przygotowanie do prowadzenia tego typu działań, a wiedza zdobyta na studiach podyplomowych z dziedziny muzealnictwa pozwoliła na stopniową zmianę wizerunku muzeum w społecznej percepcji. Zdobyte doświadczenie procentowało w dalszej pracy zawodowej, już po rozstaniu się z Romanowem i z Kraszewskim.

Od 1990 roku do kwietnia br. kierowałaś Muzeum Stefana Żeromskiego, patrząc z perspektywy lat, co najbardziej Ciebie jako muzealnika cieszy, co niepokoi?

- Cieszy fakt, że w ostatnich latach rozwinęła się turystyka, moda na podróżowanie, zwiedzanie. Człowiek współczesny w pogoni za dobrami materialnymi potrzebuje chwili wytchnienia. Przychodzi wówczas do muzeum gdzie zatrzymał się czas, gdzie może obcować z przeszłością, na chwilę przystanąć, zamyślić się nad sensem przemijania. Jednak, aby muzeum wypełniało swoją misję, musi mieć zapewnione odpowiednie środki finansowe. Bez tego będzie miało trudności w prawidłowym funkcjonowaniu.

Wprawdzie podczas wernisażu plenerowej wystawy o Witkiewiczach, której scenariusz opracowałaś, oficjalnie pożegnałaś się z pasjonującą pracą, to nadal działasz w muzeum. Z tego, co wiem kontynuujesz pisanie książki...

- Nadal jestem kustoszem uprawnionym do opieki nad ekspozycją, korzystania ze zbiorów i dokumentacji, co faktycznie wiąże się z moją pracą nad opracowaniem korespondencji zachowanej w zbiorach Muzeum Stefana Żeromskiego. Mam jeszcze trochę planów do realizacji.

W tym roku nastąpiło już i zapewne nastąpi jeszcze wiele zmian również w nałęczowskich muzeach, planowana jest przeprowadzka Muzeum Bolesław Prusa oraz biura Muzeum Stefan Żeromskiego do budynku Ochronki, jakie masz sugestie, oczekiwania w tej kwestii?

- Pozostanę przy swoim zdaniu - szkoda, że nie uzyskała akceptacji idea budowy pawilonu muzealnego dla obu muzeów na działce przy Chacie Żeromskiego, o co przez lata zabiegałam. Tym bardziej, że zostały już podjęte pewne działania - opracowano wstępną koncepcję obiektu, wykonano odpowiednie ekspertyzy badawcze. Ale ufam, że projekt ten w przyszłości doczeka się realizacji.
Czytany 420 razy

Gazeta Nałęczowska

Wydawana od 1994 roku.