piątek, 05 maj 2017 23:22

Setna wiosna pani Julianny (część 4)

Napisane przez  Wysłuchała: Bogumiła Wartacz, zapis rozmowy: Dominika Wałęcka
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Julianna Adamczyk - 100 lecie urodzin Julianna Adamczyk - 100 lecie urodzin
Rozmowa z panią Julianną Adamczyk oraz jej synem Tadeuszem i synową Teresą - część 4

(Może ja pokażę jeszcze te zdjęcia i powiem parę słów)
(To jest Poryck. … za zaboru zmienili nazwę z Porycka na Pawłówkę. Jak przyjechaliśmy to ja tu te zdjęcia zrobiłem… to już jest na cmentarzu, takie pojedyncze krzyże tam gdzieś zostały, tu leżą nagrobki ze starego cmentarza. Bo jeszcze powiem tak, że jak zburzyli kościół, po wojnie, to z cmentarza rzymskokatolickiego zrobili wysypisko śmieci. Cmentarz tam będzie dalej, prawosławny jest po drugiej stronie drogi, jakby naprzeciwko tego. Te krzyże to właśnie dzięki staraniom Filipowicza powstały. A tutaj zrobiłem to zdjęcie specjalnie dlatego, że wokół cmentarza nacjonaliści przyszli ukraińscy z flagami i tam jakieś okrzyki wznosili. Tu już jesteśmy na cmentarzu.)

To kamera tu na wysięgniku?

(Tak, to Telewizja Polska była, tu był ołtarz polowy, są trzy krzyże ustawione, a nagrobki i te, to pokażę. Tu jest symboliczna mogiła, którą nie mogliśmy ustalić, kto zrobił, ale to było już po wojnie zrobione. Napisy były jakieś, ale one już były zniszczone. Tu już widać te nagrobki, które są obecnie, Tu polska orkiestra wojskowa, harcerze…

Zadbane wszystko

(Tak, tak. To wszystko już było wtedy elegancko zadbane u nich. A tu z boku na wjeździe jest pomnik pojednania polsko-ukraińskiego. Tu ja jestem, tu już jestem ja z siostrą, przy tej mogile gdzie członkowie naszej rodziny, bo w sumie żeśmy policzyli, to tych najbliższych, od dziadka, babci, poprzez ciocie i ich rodzinę, rodzinę wujka Janka, który przetrwał - to 11 osób naliczyłem w jakimś stopniu spokrewnionych. Tu moja siostra stoi i płacze. To jest przy tej mogile, gdzie nasi są złożeni.

Czyli ten film „Wołyń” to dla państwa jest historia bardzo szczególna?

(O.tak!)

(I tu na przykład jest Małgorzata Dudzisz, to jest właśnie moja babcia, Stanisław Dudzisz, to mój dziadek. Później tu są dalej… Bujak. Bujak to Marysia, Marysia wyszła z mąż za Bujaka. T Tu jest jej mąż, tu jest Teresa, to dziecko, niemowlę - Sławek i teściowa Karolina Bujak.
( Jedyna rzecz, która z kościoła przetrwała, to trzy kolumny wejściowe do kościoła, bo kościół stał od tego miejsca jakieś 250-300 metrów na wschód. Te kolumny ściągnęli i położyli na cmentarzu… A tu właśnie stare grobowce na tym samym starym cmentarzu - poniszczone, walające się, jeszcze resztki tam można było zobaczyć. … a tutaj to już jest miejsce gdzie dojeżdża się do tych Radowicz, gdzie mieszkali, gdzie dziadek zginął. … zrobiłem zdjęcie i to jest teraz tak, dokładnie o tu, w tym miejscu, stał dom, w którym mieszkali. Tu była stara droga. A tam ten majątek, tego dziedzica, który tam był, tu jest teraz las, a tu był park dworski, tu został gdzieś dziadek zamordowany przy tym lesie.)

Ale też spoczywa w tej mogile czy…

(Tak, spoczywa. … Tu, naprzeciwko tej stacji trafo, był dom, w którym mieszkała ciocia Marysia i gdzie została zamordowana, o! w tym miejscu, przy tej drodze.)

Piękne stawy, w ogóle piękne tereny.

(Tu żona zbiera kwiaty polne, żeby mamie przywieźć.)  
(I jak wyjeżdżaliśmy właśnie już z tych Radowicz, macha nam taka pani, starsza kobieta na poboczu drogi. Myśleliśmy, że chciała, żeby ją gdzieś podwieźć. No więc zatrzymaliśmy się, a ona się mnie pyta… ona mówi, że wnuk jej powiedział, że przyjechał do dworu syn dziedzica. No więc, ja jej tłumaczę, że ja nie jestem żadnym synem dziedzica, zresztą, jak mama mówi.)
(Że dziedzic nie miał syna)
(Coś się pomyliło staruszce.)
(Mówię, że nie syn dziedzica, tylko, że tu rodzina, moi dziadkowie mieszkali, moja mama, rodzeństwo mamy mieszkało….
- A jak się nazywają?
- Dudzisz.
- O! Dudzisz! A u Kazika to co słychać? – pyta.
Okazuje się, że z wujem Kazikiem, tym najmłodszym bratem mamy, była w jednej klasie. Ta pani - Atłasowa. No i zaczęła tam przepytywać się o rodzinę i tak dalej, no więc chwilę żeśmy porozmawiali z nią)

(Nawet, ją chyba pytałeś, właśnie, czy ona coś wie jak to było z ekshumacją, prawda?)

(No tak. I ona potwierdziła to, że faktycznie, odkopywali, że tu przyjeżdżali. Ludzie pokazywali, w którym to miejscu. Później Filipowicz po paru latach, jak ja tam znowu byłem i spotkałem go na cmentarzu, to on pokazał mi takie skserowane zdjęcia z tej ekshumacji…)

(To … gospodarstwo tej pani,, a to przemarsz krów…)

Niesamowity widok!

(To jest cerkiewka w tych Radowiczach, którą to cerkiewkę, polski dziedzic, prawie im postawił w całości za swoje pieniądze.)
( A to jest mama, już z kwiatami, które, żona nazbierała.)

To wzruszające też…

(I to jest taka ta, historia wołyńska…)

Straciłam tam najbliższych…

No ale to też Opatrzność Boża czuwała, że Pani ocalała, prawda? Że Pani nie pojechała. Chociaż na pewno to trudne… bo ile się Pani w ogóle nie widziała z rodziną? Od 17 roku życia tak?

(W 38 roku mama wyjechała do Płocka, więc miała lat 21. Jak wyjechała to nie wiedziała, że już tu nie wróci, że rodziców nie będzie… no bo nie mogła wiedzieć tak? )
(Tak ,że ta historia wołyńska to taka jest…)

No traumatyczna…

Straciłam tam najbliższych, nie mam i w ogóle co przeżyłam, to już… i to ciągle przed oczami stoi.

(Już z rodziny z pokolenia mamy, to żyje tylko bratowa…)
(To od najmłodszego, Kazika)

Ale ludzie potracili dużo… dużo ludzi straciło… Kiedyś, jak w Lublinie byłam i w domu towarowym zobaczyłam Panią Gutowską. Majątek taki… w tych Radowiczach…

(Czyli żonę właściciela tego majątku…)

…Dziedziczka. W domu towarowym, ona siedzi i oczka w pończochach …

Cerowała tak?

Irena Gutowska, w domu towarowym! Tak stanęłam, popatrzyłam, nie podchodziłam…
Nie daj boże jeszcze wojny! Żebyście nie przeżywali tego…

Nie mamy na to wpływu niestety…

Tylu… utracili dużo, takie majątki ludzie mieli niektórzy, i zostali co? Żebrakami po prostu.

Ale wie Pani co? Majątek majątkiem, ale to najgorzej boli strata najbliższych, prawda? To jest…

Ilu ludzi niewinnych zginęło!

(… wracając do mamy - bardziej współczesne czasy. Potem mama zaoszczędziła pieniądze na wkład mieszkaniowy. żeby dostać sie do bloku. Jak zaczęli budować bloki - pierwsze bloki, tu na Partyzantów, to w pierwszym bloku..)
(tak, tak, no i w 75. roku, w tym pierwszym bloku na Partyzantów …To było lato 75. roku jak żeśmy, się przenieśli do tego bloku.

… mieszkali Państwo wcześniej w domku Zarębiny tak?

(Nie. To moi dziadkowie, znaczy dziadek, ze strony ojca i macocha ojca, mieszkali w tym domku co był kiedyś Zarębów . To oni tam mieszkali. I oni tam mieszkali do… Który to był mniej więcej rok?)
(No… do końca swojego życia…)
(… ta macocha mojego ojca miała zapisany ten domek i 1500m dożywotnio. Do dzisiaj mi się śni to miejsce i dziadkowie. Teraz niedawno miałem sen, że tam jestem, że babcia żyje do tej pory a ja jej nie odwiedzam.)
(No… Pamiątki to jeszcze mamy po dziadkach, nie? Ta karafka, talerze…)
(Zostało pięć talerzy, to są talerze, które mają ponad sto lat…)
(Co najmniej stówę.)

Naprawdę?

(To były talerze, które miała właśnie babcia, druga żona dziadka …)

O! jakieś gliniane, chyba …

(No i potem tak, mama w tym bloku mieszkała… w 2000 roku zmarł ojciec mama została sama tam na Partyzantów w tym bloku. Jak skończyła dziewięćdziesiąt lat, stwierdziliśmy, że, nie może mieszkać sama, że potrzebuje naszej opieki,

Że to będzie bezpieczniej…

( …chociaż sobie jeszcze radziła. Do tej pory mama sobie ugotuje swój ulubiony barszczyk z kapusty.)

Ja kapuściana jestem, lubię…

Czyli przepis na długowieczność to kapusta tak?

Lubię kapustę i kiszoną i…

(Cebulę na śniadanie do chleba…)

(Ale do tej pory babcia i chipsy lubi. Chipsy paprykowe. Od czasu do czasu kupujemy babci chipsy i zjada całą torebkę . )

( Chipsy!, mama lubi chipsy prawda?)

Lubię, lubię… to jest łakome… wiśnie też, nie umiem od wiśni odejść, śliwki dobre, śliwki to mogę też jeść, gruszkę dobrą. Jabłko musi być soczyste, to mi smakuje. Proste rzeczy się je.

(I chipsy!)

No i szarlotka oczywiście, u nas szarlotkę wszyscy uwielbiają. U nas najczęściej szarlotka jest.
Jak człowiek się wychował na prostych rzeczach, co się tak dziwić? To się jadło, dziadowska zupa była najlepsza!

A jaki skład? Co się nawinie tak?

Kartofelek i trochę kluskami taki zarzucony i ugotowana taka zupa, śmietanką podprawić i…
Taką zupę się jadło, jak u cioci byłam na Strzelcach, to codziennie żeśmy taką zupę jedli bo innego nie było co. I się żyło, tak się żyło no niestety. A w domu też jak byłam […] to kapusty była cała beka ukiszona.

Ale to też zdrowa ta kapusta.

Cebulę się jadło… i to żeśmy jedli

( Od dziesięciu lat już mama jest tu - z nami).

Taka, wielopokoleniowa rodzina… prawdziwa.

(Tutaj - czteropokoleniowa. Doczekała się tu od naszej córki dwóch prawnuczków. I siostry syn ma siedmioletnią córkę czyli prawnuczkę. Troje prawnuków…)

Byłam dzieckiem, byłam dzieckiem, byłam służącą, byłam żoną, byłam matką, i jestem babcią dalej i prababcią. Troje wnucząt, troje prawnucząt.
Tu są moje zdjęcia…
Tu są rodzice, tu jestem ja.

Mama jak miała na imię?

Małgorzata. Ojciec - Stanisław.

A nazwisko?

Dudzisz.

( A to jest najwcześniejsze zdjęcie mamy)

Tu 18 latmiałam… a to w 50 roku, tu już w Nałęczowie.

Piękna kobieta.

Tadzio mały.

(A to zdjęcie, jak miała mama 90 lat.)

Bardzo młodo wygląda pani, naprawdę. 100 lat bym nie dała pani, może 80.

A to jest Jasio. Ze szczupakiem.

Niezły okaz.

4.80 ten szczupak miał.

Piękny.

…a to, jak przyjechał ten brat z Kanady, raz tylko przyjechał po latach.50 lat go nie widziałam.
A to jest Marysi - siostry córeczka, co 7 lat miała jak zginęła. Tu jest Marysia też.

Ogromna niesprawiedliwość, że rozpętano jakąś wojnę, jakąś nienawiść, ludzie się mordują. Tylko dlatego, że jest inna narodowość.

A tu jest siostra Zosia .
A to jest właśnie Władek we Francji, jak był tam , to żona Rosjanka i ta ich córka
Tu są oni oboje, już w Ameryce, a tu są w Kanadzie u brata.

Czyli rodzina się rozjechała po świecie
I teraz uroczystość urodzinowa będzie..?
A proszę jeszcze mi przypomnieć, kiedy przypada…

(Szesnastego lutego)
(Rodzina będzie w niedzielę - 19-tego, 53 osoby mają być. To będzie w niedzielę, no a w czwartek 16 tego to delegacja z urzędu i z ZUSu ktoś ma być. )

( Ja to bym jeszcze chciała, żeby mama powiedziała jeden z wierszy, które pamięta. Mama zna tyle wierszy… I to jest tak, że nagle się okazuje, że dzieciom jakiś wiersz mówi. Albo jak byliśmy w Warszawie! … zrobiliśmy taki objazd po Warszawie (bo mama dawno w Warszawie nie była). A tam „o! pomnik Kilińskiego! I zaczyna mama mówić wiersz o Kilińskim!)

Bo nas uczono patriotyzmu. Patriotyzm był kiedyś. Przecież nas tę historię to tak wkładali do głowy… A z tym pomnikiem… „Kościuszko czy nie?” Ja mówię: „nie, Kiliński!” No to ja mówię! „Majster Jan Kiliński…[recytowanie wiersza]… za babę przebrany, dał z Warszawy nura. […] Jedno wielkie serce, co miłością biło.”

No to podziwiam panią, pamięć…

Pamiętam jeszcze wiersz „Powrót taty”, „Klęska” [recytowanie wiersza o Napoleonie].

Pięknie. Mam pytanie, lubi pani czytać, czyta pani do tej pory? Co pani najbardziej lubi, jakie książki?

Czytam wszystkie książki, co mi dają.

A okularów pani używa czy bez?

Bez.

(Ale dlaczego bez?)

Miałam robioną operację, bo miałam już słaby wzrok. Lubię czytać, zawsze coś czytam.

Telewizję pani ogląda?

Oj teraz w telewizji to nie ma co oglądać, wiadomości to oglądam, oglądam „M jak miłość”, „Ojciec Mateusz”, „Jaka to melodia” i „Sędzia Anna Maria Wesołowka”. Ale to mnie denerwuje.

(Denerwuje, ale włącza! I Przeżywa te historie, bo uważa, że to się naprawdę wydarzyło)

A jeszcze mam pytanie, język niemiecki pani zna też?

(Nie, to tylko pojedyncze słowa. / Skąd mama zna trochę niemiecki?)

Jak byłam u pani Szymańskiej, (tam w Płocku) mieszkało u niej dwóch Niemców, ciągle słyszałam tę mowę, Pani Szymańska też władała tym językiem.

I rosyjski to pewnie też?

Mniej więcej (rosyjsko-ukraiński)

A czy była pani tam na Wołyniu?

(Nie. Kiedy my już zaczęliśmy jeździć, to mama by mogła pojechać, gdyby nie granica… na granicy to nieraz trzeba parę godzin spędzić, mama nie dałaby rady…

Zdrowie pani dopisuje?

Zdrowie? …Wie pani, nie. Ja mówię, że skrzypiące drzewo dłużej żyje. Tak samo ja, ja byłam chorowita. Dużo chorób przeszłam, jako dziecko to też, a później to też, nogi mnie bolały… Operację miałam na żylaki. Leżałam w szpitalu wiele razy… poparzona byłam , rękę złamaną, ciśnienie miałam strasznie wysoki , otwierające się rany od tych żylaków’
Rany na nodze miałam 10 lat. Boże, jakie to bolesne i trudne do zagojenia. Najeździłam się po tych wszystkich przychodniach. Do Lublina, do Puław jeździłam.

Czyli odchorowała pani swoje, ale już..

(Już dwa razy nam się wydawało, że z mamą naprawdę źle… na woreczek miała operację, to było gdzieś tak 30 lat temu.)
(Długo na diecie mama była, a teraz je praktycznie wszystko)

Czyli jest pani twardą sztuką, że się nie daje, wytrzymuje pani wszystko.

(No a jak wróciła ze szpitala ( gdzieś 15 lat temu), to właściwie przestała chodzić, 3 tygodnie praktycznie nie chodziła.. Odjęło mamie nogi wtedy. Nie mogła stanąć i utrzymać się na nogach. No i od tego momentu, ten chodzik to ma 15 lat. Nie utrzymałaby się na nogach sama. Ale latem wychodzi na taras, dalej to się nie wybiera. Ale w lecie (do samochodu jakoś tam się pomaga wsiąść) pojechała odwiedzić rodzinę właśnie w tych swoich stronach. W Kluczkowicach to nie ma już rodziny, tylko obok Kluczkowic jest Wrzelowiec. I we Wrzelowcu mieszka Irka, siostrzenica mamy . No to pojechała właśnie tam ją odwiedzić jeszcze. )

Ale pani radosną osobą się wydaje, taką optymistką jest pani, prawda? Pani się chyba nie poddawała, prawda?

Nie, no ja się muszę z tym godzić.

Bo była pani w trudnych sytuacjach, naprawdę, w życiu.

(I czasami jakąś historię powie, się zaśmieje z czegoś. No a czasem jak sobie wspomni, to i zapłacze. Dzisiaj też nie będzie pewnie mogła długo zasnąć.)

Wie pani, ta tułaczka kiedyś, to mi tak się przykrzyła. Tęskniłam za swoim kątem, żeby być sama u siebie.

Trudno sobie wyobrazić, no tak było. Teraz ma pani bardzo dobre warunki tutaj u syna, tak że…

Dzięki Bogu mam dobre dzieci. To dużo znaczy…

To dziękuję pani bardzo.


  • Delegacja z Urzędu<br>foto: Joanna MiazekDelegacja z Urzędu
    foto: Joanna Miazek
  • Delegacja z Urzędu<br>foto: Joanna MiazekDelegacja z Urzędu
    foto: Joanna Miazek
  • foto: Joanna Miazekfoto: Joanna Miazek
  • Z kwiatami<br>foto: Joanna MiazekZ kwiatami
    foto: Joanna Miazek
  • Julianna Adamczyk 100-lecie urodzin<br>foto: Joanna MiazekJulianna Adamczyk 100-lecie urodzin
    foto: Joanna Miazek
  • 100-lecie urodzin<br>foto: Joanna Miazek100-lecie urodzin
    foto: Joanna Miazek
  •  foto: Joanna Miazek foto: Joanna Miazek
  • Delegacja z Urzędu<br>foto: Joanna MiazekDelegacja z Urzędu
    foto: Joanna Miazek
  • foto: Joanna Miazekfoto: Joanna Miazek
  • Wicedyrektorc SP Urszula Kuropatwa<br>foto: Joanna MiazekWicedyrektorc SP Urszula Kuropatwa
    foto: Joanna Miazek
  • Z rodziną córki<br>foto: Joanna MiazekZ rodziną córki
    foto: Joanna Miazek
  • Z rodziną syna<br>foto: Joanna MiazekZ rodziną syna
    foto: Joanna Miazek
  • Z rodziną wnuczki<br>foto: Joanna MiazekZ rodziną wnuczki
    foto: Joanna Miazek

Czytany 124 razy Ostatnio zmieniany sobota, 06 maj 2017 22:32

Gazeta Nałęczowska

Wydawana od 1994 roku.