wtorek, 28 styczeń 2014 12:31

Chłopak zwykły, lecz niezwykły

Napisane przez  Natalia Rejmak, Paulina Drąg, Justyna Pszczoła, Natalia Watras, Weronika Ździebko
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

rozmowa z Konradem Gorgolem, uczniem klasy II a Gimnazjum w Piotrowicach

Od szóstej klasy Szkoły Podstawowej zawodnik klubu PMKS Chrobry Piotrowice. Dwukrotny zwycięzca rejonowej Gimnazjady w Piotrowicach. W tym roku Mistrz Województwa Młodzików w grze podwójnej mieszanej z Olgą Zuchniarz i Damianem Kasperskim. Utalentowany zawodnik, który pojechał z kadrą województwa młodzików na prestiżowy Międzynarodowy Turniej Badmintona do Danii (18-20.10.2013)

 

Kiedy zacząłeś się interesować sportem? Czy od razu Twoją ulubioną dyscypliną stał się badminton?

Sportem interesowałem się od najmłodszych lat, ale grać w badmintona zacząłem pod koniec drugiej klasy Szkoły Podstawowej. Kiedy pierwszy raz przyszedłem na trening do tutejszego klubu, poznałem trenera Adama Adamczyka, który był później moim nauczycielem wychowania fizycznego. To on pokazał mi tajniki badmintona i pokochałem ten sport.

Co przesądziło o tym, że pojechałeś na zawody? Czy brałeś udział w eliminacjach?

Jestem powołany do Kadry Województwa Lubelskiego Młodzików. Żeby się w niej znaleźć, trzeba wyróżniać się wynikami. Nieśmiało przyznam, że jestem najlepszy w PMKS Chrobry i myślę, że godnie reprezentuję nasz klub. Nie było żadnych eliminacji. Trener sąsiedniego klubu UKS KIKO Zamość zadzwonił do mnie i zapytał, czy chciałbym uczestniczyć w tym wyjeździe. W sumie do Danii pojechało osiem osób: cztery moje koleżanki i trzech kolegów.

Jakie uczucie towarzyszyły Ci, gdy dowiedziałeś się, że jedziesz na zawody do Danii?

Nie spodziewałem się tego wyjazdu, ale kiedy się urzeczywistniał, byłem bardzo szczęśliwy, bo w końcu to była szansa na mój rozwój w sporcie. Na zawody jechałem bez poczucia presji, że muszę zdobyć jakąś nagrodę. Jechałem tam, by poznać poziom innych zawodników i dobrze się bawić.

Gdzie odbywały się zawody?

Międzynarodowy Turniej Badmintona rozgrywany był w Odense – mieście urodzin Hansa Christiana Andersena, jednym z najstarszych i trzecim pod względem wielkości duńskich miast. Miejsce, gdzie odbywały się zmagania 800 badmintonistów, to ogromny kompleks sportowy, którego można pozazdrościć. Składa się on z sześciu pełnowymiarowych, połączonych ze sobą korytarzami, hal sportowych, kortów, kręgielni, kompleksu basenowego z trampolinami, restauracji. Każda kategoria wiekowa rywalizowała w innej hali miasteczka Fredericza. Urzekła mnie wspaniała atmosfera tego miejsca, przemili i życzliwi Duńczycy.

Ile meczów wygrałeś, a ile przegrałeś? Jak czułeś się, stając pierwszy raz na parkiecie?

Przed pierwszym meczem trochę się stresowałem. Pamiętam, że pojedynek był trzysetowy i pierwszego seta przegrałem, ale oswoiłem się z salą i zacząłem grać zdecydowanie lepiej, dzięki czemu pierwszy mecz wygrałem. Zwyciężyłem w czterech z siedmiu meczy, które mogłem rozegrać. Na turnieju obowiązywał duński system. Na zwykłym turnieju rozegrałbym mniej meczów, ale tam zagrałem ich więcej.

Czy uważasz swój wyjazd za sukces? Czy zdobyłeś jakąś nagrodę?

Wygrałem grupę, w której miałem trójkę turniejową, czyli mogę poszczycić się siódmym miejscem. Dodam, że mój kolega z Zamościa wygrał zawody i zdobył koszulkę. Dużo się nauczyłem i poznałem poziom, który reprezentują inni zawodnicy w moim wieku z różnych krajów. Mogłem dokonać porównań i wyciągnąć wnioski. Tak, to był na pewno ogromny sukces. Podczas wyjazdu nauczyłem się również nowego zagrania. Myślę, że jest to ogromny postęp. Wyjazd na zawody do Danii został urozmaicony, w drodze powrotnej, pobytem w Tropical Islands pod Berlinem, zwiedzaniem rezydencji Cesarzy Niemieckich – to, że zobaczyłem te atrakcje pozasportowe oraz Alpy też traktuję jako nagrodę.

Czytany 347 razy

Gazeta Nałęczowska

Wydawana od 1994 roku.